2013/06/04

lucky?! lucky!

to chyba był najbardziej zajebisty poniedziałek w moim życiu! spotkało mnie tyle dobrych rzeczy! w duszy cały czas gra mi radość, nie pozwala się skupić, nie daje racjonalnie myśleć, uśmiech nie schodzi z mojej twarzy, kąciki ust same podnoszą się do góry, pozytywy, pozytywy, jeszcze raz same dziś były pozytywy! Aż, szczerze powiem, głupio mi za wczoraj, za moje typowo polskie narzekanie i burczenie na los, przypadek, dobro, szczęście, bo dziś wszystko odpłaciło się za wsze czasy! Każda krzywda została naprawiona <śmiech> :D
No może nie przesadzajmy, ale dzień był wielkoepicki, szczęście sprzyja ludożercom!

Wstałam około 6, oczywiście nie zjadłam śniadania, pomimo dużej ilości czasu jak by się mogło zdawać, po prostu nie zdążyłam, na zajęcia migiem, bo na laboratorium spóźnić się nie można. W czasie drogi, a z akademika na uczelnię idę około 5 minut, w głowie powtarzam i przypominam najważniejsze zagadnienia, wybija 8, czekam na swoją kolej, aby odpowiedzieć na znane wszystkim pytania i zaliczone! Dalej idąc, może teraz trochę szybciej, załatwiam jakieś sprawy na uczelni, idę do dziekanatu i.. telefon! Po drugiej stronie słuchawki głos kobiecy mówi, mówi, mówi i.. 'zapraszamy na rozmowę kwalifikacyjną odnośnie stażu 10 czerwca na godzinę 14 w naszej siedzibie w Gdańsku..', zatem do Gdańska rodacy! Następnie sprawdzam internet, mój ukochany serial za 13 dni!, facebook'a, a tam zajebisty plakat specjalnie dla mnie bez okazji, tak po prostu aby było mi miło, jest!, później poczta, czytam maila, kolokwium zaliczone, nieprawdopodobne a jednak! Idę na następne zajęcia, zajęć nie ma! Później korki, matematyka w podstawówce i gimnazjum to przyjemne pieniądze, a każdy grosz w dobie kryzysu się przyda! Styrana już trochę szybkością dnia, wracam do pokoju. Kawa, facebook, kanapka i znów telefon, kolega! 'Co robisz jutro? Chcesz ze mną iść na Rammstein'a na Impact Fest?!' (bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo chciałam iść na ten festiwal ale dołek finansowy mi na to nie pozwolił) Zmęczenie zniknęło jak ręką odjął, a podskoki do nieba nie miały końca! Czyste szaleństwo, czyste, nieskazitelne szaleństwo!
Dziś było tak, a mówią, że jaki poniedziałek taki cały tydzień! Zobaczymy! :)

Każdemu polecam, Anna Woźniak! :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz