2013/07/14

wąsy-sdl-wwa-gda

jak w tytule o podróży i przystankach! Standardowo wyjechało się z domu, do Siedlec, później Warszawa i Gdańsk :D proste, nie?! :D szczerze?! podróż minęła bardzo, bardzo męcząco. Przyjechałam do Gdańska w piątek, ale dopiero dziś jakoś tak odżyłam, wyspałam się, nabrałam więcej energii i powera do zrobienia czegoś, do pójścia gdzieś :) W Warszawie miałam przystanek u ziomków z akademika, zatrzymali mnie na noc, tak naprawdę bez większych oporów, bo lepiej jechać w dzień niż w nocy. Rano w piątek wstałam, oni do pracy, ja na pociąg i pojechałam. Trafiłam na przedział z dzieciurami, o matko! Ani pójść spać, bo drą się i śmieją, ani poczytać książki, bo skupić się nie można, a najgorsze jest to, że słuchawki mi się popsuły, a kupić oczywiście zapomniałam! Zawsze pod górkę! Aaaa wiem jeszcze o czym nie wspomniałam, o bagażu, o moim wielkim bagażu, który musiałam za sobą ciągnąć, było ciężko, nawet bardzo. Torba, plecak, torba z laptopem, torba z milionem pierdół, a to wszystko wypchane po brzegi, ledwo dało się domknąć, suwaki mało co nie poszły. Ale dotarłam do Gdańska i jakoś to wszystko dotachałam do mieszkania! Do pokoju z balkonem, do łóżka, na które musiałam od razu się położyć i odpocząć :) Pogoda nie była za słoneczna raczej deszczowo było wiec to jeszcze bardziej wpłynęło na moje zmęczenie i na moją chęć długiego odpoczynku :)
 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz