2014/06/30

ania!

mała ania! milion twarzy, a raczej jedna, która nie daje po sobie poznać, że coś boli, że coś jest nie tak, że w duszy gra nie tak jak powinna, chamska, irytująca, szczera, wulgarna to ja na co dzień. Ostatnie dni, tygodnie nie były wcale łatwe, a niektórzy sprawiali że były jeszcze trudniejsze! Ale podobno to co Nas nie zabije to Nas wzmocni! Dodatkowo jeden kolo z pracy powiedział, że wyczytał w jakieś mądrej książce, że jesteśmy sami winni naszym nieszczęściom, bo na nie pozwalamy. A ostatnio chodziłam w środku ze smutkiem, może tego nie było widać, bo o smutnych rzeczach, według mnie, trudniej mówić, ale dzięki nim jestem silniejsza, nauczyły mnie kilku rzeczy, nauczyły mnie tego, że zawsze może się coś spierdolić! Ja wierzę w los, że trzeba być w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu, że coś po prostu musiało się stać, wierzę w przeznaczenie. A niektórych rzeczy nie można zmienić, nie mówię, że się nie da, mówię, że jest to bezcelowe. Niektóre rzeczy po prostu trzeba zaakceptować, a czasem jest to trudniejsze. Ja zaakceptowałam, w duszy już gra tak jak powinno, uśmiech na twarzy jest, smutek gdzieś odszedł w dal! Jest dobrze! :) a reszta to niech spierdala! to ja decyduje kiedy jestem smutna a kiedy nie, to moje życie! :)

 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz